Wiedźma z Królewny Śnieżki wśród ciem, czyli "My i wojna"
Pierwszy post, chyba łatwizna, poprzeczka w chmurach. No
nie, wręcz przeciwnie, dlatego po długim namyśle zdecydowałam się zacząć od
jednego z moich ulubionych dzieł – obrazu Edwarda Okunia pt. „My i wojna”
(tytuł wcale tego nie sugeruje, należy ukryć zdziwienie).
Logicznie byłoby zacząć od tego, co to w ogóle za człowiek.
Ludzie, których spotykam pierwszy raz i słyszą „historia sztuki” zawsze pytają,
jaki jest mój ulubiony malarz (choć zdarzają się też pytania typu „Mickiewicz
czy Słowacki?”, po czym muszę w środku imprezy tłumaczyć doszczętnie pijanemu
nieznajomemu, że żaden). Mimo, iż co chwilę znajduję nowe dzieła, w których
zakochuję się od pierwszego wejrzenia, to właśnie sztuka Edwarda Okunia wkradła
się do mego serca i zagrzała tam miejsce. Niestety spotkałam do tej pory, poza
studiami, dokładnie jedną osobę, która słyszała o nim zanim zaczęłam rozpływać
się nad jego geniuszem. Kim więc on był?
Był urodzonym w 1872r. artystą,
kształcił się m. in. pod okiem Wojciecha Gersona oraz Jana Matejki. Nie był
jedynie malarzem, tworzył także ilustracje do czasopism, „Chimery” i „Sfinksa”,
a nawet utworów literackich i książek, np. do „Miłości” Jana Kasprowicza. Przez
pewien czas był również wykładowcą, a później dyrektorem, w warszawskiej ASP.
Prawdziwy człowiek Młodej Polski.
| Kobieta-płomień, winieta okładkowa czasopisma "Chimera", 1902r. |
![]() |
| Mężczyzna i śmierć, ilustracja do "Miłości" Jana Kasprowicza, 1901r. |
No dobra, ale w jakim nurcie
tworzył? Tutaj zaczynają się schody, gdyż podczas mojego profesjonalnego
researchu natknęłam się na różne zdania. Niektórzy zaliczają go do symbolistów,
inni twierdzą, iż jego styl jest tzw. pomieszaniem z poplątaniem. Dla
przykładu, Małgorzata Biernacka doszukuje się w jego dziełach śladowych ilości
romantyzmu, naturalizmu, stylu malarstwa tworzonego przez Bractwo Prerafaelitów
oraz wpływów Starożytnego Egiptu! Skomplikowane, lecz efektowne.
Po tym przydługim wstępie,
nakreślającym podstawy przejdźmy do właściwego dzieła. Ustalmy najpierw „co?”.
W centrum kompozycji znajdują się trzy postacie. W parze można rozpoznać samego
artystę oraz jego żonę. Obok nich czai się staruszka, o której więcej później.
Wokół nich znajduje się z pozoru ornamentalne tło o pięknej kolorystyce, które
po bliższym przyjrzeniu się zamienia się w rój skrzydlatych węży
(interpretowanych czasem też jako smoki, które były wielokrotnie przedstawiane
w takiej formie).
| Edward Okuń, My i wojna, 1923r., Muzeum Narodowe w Warszawie |
Znając już elementy kompozycji
możemy przejść do ich znaczenia. Z jednej strony trzeba wziąć przy
interpretacji pod uwagę utarte symbole, z drugiej kontekst historyczny
powstania dzieła. Zacznijmy od pierwszej kwestii.
Wróćmy więc do naszej staruszki.
Powszechnie jest ona widziana jako uosobienie Wojny lub Głodu (co potwierdza
tytuł), od której artysta wraz z żoną pragną uciec, lecz nie są w stanie. Następnym
symbolem są skrzydlate węże (lub jak kto woli, smoki), które są postrzegane
jako symbol szatana już od czasów średniowiecznych. Co więcej, ich skrzydła są
wzorowane na tych należących do ciem. Heh, pewnie Okuniowi jakaś wleciała do
pokoju to namalował, zwykły przypadek. No nie, nic bardziej mylnego. Ćmy są
zwierzętami nocnymi, a jako takie są symbolem śmierci. Co więc takiego autor
miał na myśli? Można się domyślać, iż to, że wojna, sławiona w pieśniach i
poematach jako piękna oraz szlachetna rzecz, po głębszym zastanowieniu się jest
okrutnym fenomenem, czyhającym na szczęście oraz życie ludzkie. I jak tu nie
kochać symbolizmu, gdy dzięki niemu można poczuć się niczym detektyw…
Gdy symbole mamy z głowy, należy
przejść do kontekstu historycznego. Omawiałam już „co?”, więc najwyższa pora na
„kiedy?”. Obraz powstawał w latach 1917-1923. Skąd to wiemy? Na nasze szczęście
na rewersie (to znaczy odwrocie, tylnej stronie obrazu) zachował się napis
podający tę informację. Dlaczego to takie ważne? Dla osób słabo orientujących
się w historii powszechnej zrobię mały skrót. Primo, I wojna światowa w latach
1914-1918. Secondo, rewolucja październikowa w Rosji z roku 1917. Tertio, wojna
polsko-bolszewicka trwająca od 1919 do 1921r. Wniosek? Nastroje w Polsce nie
był w tym okresie zbyt radosne. W powietrzu ciągle wisiało widmo walk oraz
niepokoju. Nic nie było pewne i dało się to odczuć zarówno w atmosferze kraju,
jak i obrazu „My i wojna”.
Jest to dzieło niesamowicie
intrygujące i zostaje w pamięci na długo (przynajmniej mojej). Mam nadzieję, iż
udało mi się choć trochę je przybliżyć, mimo ograniczonych źródeł na temat
samego obrazu. Jednakże, jeśli kogoś zainteresuje temat Edwarda Okunia, odsyłam
do literatury, z której sama korzystałam.
Małgorzata Biernacka Literatura – symbol – natura: twórczość
Edwarda Okunia wobec Młodej Polski i symbolizmu europejskiego
Magdalena Łanuszka Piękno, w którym kryje się groza. My i wojnaEdwarda Okunia w Muzeum Narodowym w Warszawie
Irena Kossowska Edward Okuń

Komentarze
Prześlij komentarz