Co ma dżuma do sztuki


Myślę, iż każdy, kto chodził choćby do podstawówki, wie czym była epidemia dżumy i jakie, przynajmniej mniej więcej, były jej konsekwencje. Jednak nawet jako wielbicielka średniowiecza (bo muszę doprecyzować, iż tym razem chodzi mi o tą z XIV w., a nie z czasów cesarza Justyniana czy późniejsze) nie zdawałam sobie sprawy, jak wielki wpływ miało to wydarzenie na sztukę europejską. Do tej pory uznaję to za jeden z najciekawszych tematów w historii sztuki, który pokazuje, jak bardzo jest ona powiązana z życiem.

Zacznijmy od mojej ukochanej architektury. Abym nie rozpisała się na dziesięć stron, skupię się na gotyku angielskim, a konkretniej na dwóch jego „rozdziałach”: stylu dekoracyjnym (decorated style) oraz tzw. wertykalnym (perpendicular style). By wyraźniej zaznaczyć wpływ epidemii, (bardzo) pokrótce je omówię.
Ramy czasowe stylu dekoracyjnego można określić na lata 1240 – 1350. Jedną ze sławnych budowli tego okresu jest katedra w Ely. Nie będę wdawać się w dokładne szczegóły, gdyż nie o tym jest ten post. To, co jest istotne, to bogactwo skomplikowanych maswerków, niesamowicie zdobione fasady, sklepienia, do których dodawane jest coraz więcej żeber, pod koniec już nie zawsze potrzebnych konstrukcyjnie (gdyż nie można zapominać, że funkcją elementów architektonicznych było w tym okresie przede wszystkim utrzymywanie konstrukcji budynku, dekoracja była zwykle jedynie funkcją wtórną). Ponadto, ornamenty stały się o wiele bardziej ozdobne (bo styl dekoracyjny, czaicie?).

Katedra w Ely (zaczęta w 1083r.)
Katedra w Ely

Po czym nadeszły szczurki, ale o tym później.

Inną dziedziną, w której zmiany spowodowane, pośrednio lub nie, przez epidemię Czarnej Śmierci są drastycznie widoczne jest sztuka cysterska. I znów musimy zacząć od podstaw.

Zakon cysterski był założony przez Bernarda z Clairvaux, który narzucił rygorystyczne zasady co do życia zakonników oraz wyglądu budynków kongregacji. Nie znam się na teologii ani zakonnikach, ale o wystroju zawsze porozmawiam. Mimo różnych rodzajów planów, generalne zasady budowania były jednolite. Kościoły cysterskie były niskimi, bezwieżowymi bazylikami (co oznacza, że ich nawa główna była dwa razy szersza niż nawy boczne) z transeptem (aka nawą poprzeczną) i prostokątnym zamknięciem chóru (aka tej części z ołtarzem). Nawa główna miała dwie kondygnacje: arkady i strefę okien, pomiędzy którymi jest pusta ściana - taki średniowieczny minimalizm. Jedyną dekoracją były motywy geometryczno-roślinne na kapitelach kolumn, wspornikach i zwornikach (elementach trzymających razem żebra sklepienia). Oprócz niej nie dało się spotkać żadnych rzeźb czy malarstwa. No dobra, były wyjątki, czasami przedstawiano Grupę Ukrzyżowania albo Maryjkę z Jezuskiem, ale tak poza tym to serio nie było. No krucyfiksy też dopuszczano, byłoby ciężko inaczej.

Opactwo Citeaux
Ruiny opactwa Melrose (1136r.)

Ruiny opactwa Tintern (1131r.)

Po czym nadeszły szczurki, ale o tym później.

Ostatnią kwestią, jaką dzisiaj poruszę są tematy przedstawień. Do tej pory najczęściej można było spotkać tematy religijne, portrety. Nawet na nagrobkach przedstawiano zmarłych w spokojnej, dostojnej pozie (ale nie jako śpiących, to już późniejszy wymysł). Raczej nie ukazywano zbyt „brzydkich” szczegółów. Wyjątkami od reguły były krucyfiksy, na których wyżywano się na postaci Jezusa.

Nagrobek Henryka Luksemburskiego, Tino di Camaino, 1315r., Piza
Krucyfiks z kościoła NMP na Kapitolu w Kolonii, 1300r.
Alegoria złych rządów, Ambrogio Lorenzetti, 1340r.


Po czym nadeszły szczurki. Albo raczej wszy, ale szczury robiły jakby za ich pojazdy.

Po kolei. Anglia bardzo ucierpiała wskutek epidemii, ogromna część populacji zmarła lub miała bliski kontakt ze śmiercią. Co za tym szło, ludzie stali się skromniejsi (bo Bozia zesłała karę przecież), porzucili skłonność do przesady, która panowała w okresie gotyku dekoracyjnego (znaczy, nadal było dekoracyjnie, jedynie… inaczej) przez co zapanował nowy „rodzaj” gotyku – gotyk wertykalny (perpendicular style). Nie muszę chyba też wspominać, że liczba osób zdolnych do pracy przy budowie oraz utalentowanych kamieniarzy uległa z oczywistych przyczyn znacznemu zmniejszeniu. Jedną z najważniejszych budowli jest King’s College Chapel w Cambridge. Ciężko nie docenić jej wspaniałych sklepień wachlarzowych. Poza bardzo dekoracyjnym „sufitem”, popularnym zdobieniem była w tym okresie np. Róża Tudorów i łuk Tudorów (to już wynik wojny Dwóch Róż, my point is wszystko w historii i sztuce jest połączone).

Kaplica King's College w Cambridge, 1446-1515r.
Kaplica King's College w Cambridge, 1446-1515r.
Zwornik z Różą Tudorów w kaplicy King's College w Cambridge

Przejdźmy więc do sztuki cysterskiej. Epidemia oczywiście nie ominęła braciszków w klasztorach. W sumie byłoby to dziwne, biorąc pod uwagę fakt, iż często zajmowali się oni chorymi, potrzebującymi pomocy, jednakże niestety nawet odcięte od świata kongregacje ucierpiały. W wielu z nich pozostało jedynie po kilku zakonników, a niektóre opustoszały zupełnie, gdy zmarli wszyscy ich mieszkańcy. Przyjmowano więc nowych zakonników, a wraz z zanikaniem, że tak to nazwę, starszyzny, zanikały też zasady wprowadzone na samym początku przez Bernarda z Clairvaux. Nie mówię oczywiście, iż nagle kościoły cysterskie zaczęły opływać w złoto, jasne, że nie. Reguły się jedynie rozluźniły. Zaczęły pojawiać się bardziej dekoracyjne rzeźby Maryjki i obrazy, a świątynie zaczęły być czymś więcej niż ścianami z oknami co parę metrów i rzadką ornamentyką.

Inicjał w cysterskim modlitewniku z XV w.
Karta cysterskiego modlitewnika z XV w.

Co się zaś tyczy motywów, epidemia dżumy wprowadziła nowości również w tej kwestii. Myślę, że każdy choć raz w życiu słyszał na lekcji języka polskiego termin danse macabre aka taniec śmierci. Miał on przypominać ludziom o przemijaniu (tak jakby niedawne wspomnienie umierających wszystkich wokół nie wystarczyło) oraz tym, że nikogo ono nie ominie, bo trupy porywają do tańca, niczym wujek na weselu, przedstawicieli każdego stanu. O popularności tańca śmierci świadczy mnogość technik jego przedstawienia. Można spotkać go w pięknie ilustrowanych manuskryptach, na obrazach, a nawet malowidłach zdobiących architekturę (warto wspomnieć tu choćby Cmentarz Niewiniątek w Paryżu czy kościół Trójcy Świętej w Hrastovlje w Słowenii). Poza powstaniem nowego motywu, nastąpiły także zmiany w już istniejących. Jezusek na krzyżu zaczął widocznie cierpieć już przed tym, lecz poza nim zaczęły cierpieć inne osoby. Na niektórych nagrobkach, zamiast osób leżących stojąc, pojawiły się szkielety i motywy ściśle związane ze śmiercią i rozkładem. Ludzie oswoili się z umieraniem, którego dosyć realne przedstawianie nie wywoływało już aż takiej kontrowersji.

Alegoria przemijania, Mistrz I.A.M. ze Zwolle, ok. 1480-1490r.

Grafika przedstawiająca Danse Macabre na Cmentarzu Niewiniątek w Paryżu
Danse Macabre w Hrastovlje, 1490r.
Danse Macabre, Hans Holbein, 1538r.
Nagrobek kardynała de la Grange, 1400-1405r.


Dżuma oczywiście nie odeszła na dobre w średniowieczu. Od tamtego czasu zbierała mniejsze lub większe żniwo aż do wieku XVIII, gdy zaczęła cichnąć. Jednakże pozostawiła po sobie piętno widoczne w sztuce, nie tylko średniowiecznej i nie tylko wizualnej (wystarczy wspomnieć fantastyczny Dekameron Boccacia).

Oczywiście to, co omówiłam jest jedynie pobieżne i stanowi kilka wybranych przykładów. Gdybym chciała opisać wszystkie zależności, wyszłaby mi książka, a nie chcę przynudzać, mimo iż uważam temat za arcyciekawy. Jednakże, jeśli kogoś to zainteresowało, istnieje wiele pozycji poświęconych zarówno historii sztuki średniowiecznej, jak i Czarnej Śmierci.

Dziękuję za uwagę. Nie dajcie się szczurkom.

Komentarze

Popularne posty